Strategia
Najpierw przestaliśmy myśleć pojedynczymi materiałami. Tu nie wystarczało „zrobić stronę” albo „złożyć katalog”. Potrzebny był wspólny porządek: zdjęcia, kategorie, układ informacji, identyfikacja i język sprzedaży.
Sesja produktowa
Zaczęliśmy od sesji produktowej, bo bez dobrych zdjęć cały system kulałby już na starcie. Na planie szybko było jasne, że to nie są gadżety. To sprzęt, który ma pracować, chronić i wyglądać wiarygodnie w rękach klienta technicznego. Kilkaset fotografii stworzyło wspólną bazę dla katalogu, strony i kolejnych materiałów.
Katalog produktowy
Katalog miał być narzędziem, nie albumem. Handlowiec otwiera go przy kliencie i nie musi tłumaczyć wszystkiego od początku. Produkt, parametry, kategoria, porównanie rozwiązań - wszystko podane tak, żeby rozmowa szybciej przechodziła do konkretu.
Strona WWW
Strona dostała tę samą logikę co katalog: szybkie wejście w ofertę, czytelne kategorie i kontakt bez błądzenia. Klient, który trafia online, ma zobaczyć zakres, poczuć porządek i wiedzieć, z kim może porozmawiać.
Materiały firmowe
Odświeżenie identyfikacji objęło wizytówki, papier firmowy, koperty i szyld. To są rzeczy, które łatwo uznać za drobiazgi, dopóki klient nie dostanie ich do ręki. Wtedy widać, czy marka jest poskładana, czy każdy element żyje własnym życiem.
Efekt
- uporządkowana prezentacja szerokiej oferty technicznej
- spójność komunikacji online i offline
- materiały sprzedażowe oparte na własnej bazie zdjęć
- profesjonalniejszy odbiór marki w segmencie B2B
Od kuchni
Były maski, gogle i sporo pokusy, żeby opowiadać głównie o iskrach. Ale prawdziwa robota była mniej widowiskowa i dużo ważniejsza: poukładać ofertę tak, żeby produkt techniczny przestał być chaosem w tabeli, a zaczął być jasną propozycją dla klienta.